Świątynia Ludu

Świątynia Ludu zwana inaczej Świątynią Ludową należy do grupy sekt apokaliptycznych. Jej doktryna stanowi mieszankę protestantyzmu, komunizmu i bałwochwalczych kultów związanych z samą osobą guru.

Jej założycielem był Jonez James znany bardziej jako Wielebny Jones lub Jim Jones. Urodził się w 1931 roku. O sobie mówił, że jest synem białego mężczyzny i Indianki. Twierdził również, że ukończył uniwersytet w Indianapolis. Tak naprawdę nie ukończył żadnej szkoły, a wszelkie tytuły, którymi go honorowano, nadał sobie sam.

Zobacz również: Jak wygląda psychomanipulacja w sekcie mormonów? Zobacz działanie modelu Hassana w sekcie. Mormoni w Polsce – psychomanipulacja i model Hassana

Jako 18-letni młodzieniec założył pierwszy kościół (charakter protestancki). Aby zebrać fundusze na dalszy jego rozwój, sprzedawał południowoamerykańskie zwierzęta egzotyczne.

Był przede wszystkim zagorzałym komunistą, wręcz fanatykiem. Mówi się nawet, że komunistą prorosyjskim. Istnieją bowiem podejrzenia, że był nawet rosyjskim szpiegiem. Przypuszczalnie utrzymywał ścisłe kontakty z przedstawicielami ambasady radzieckiej w Waszyngtonie, a na pewno starał się zdobyć zaufanie radzieckich organów władzy. Przypisuje się mu również stałe kontakty z rządami Korei Północnej i Kuby. Miał wpływ na wielu polityków lewego skrzydła Partii Demokratycznych w USA. Od roku 1950 był aktywnym członkiem American Comunist Party.

Nauka, jaką wówczas głosił, stanowiła syntezę jego osobistych sądów na temat religii oraz politycznych poglądów. Jako życiowy cel postawił sobie zbudowanie komunizmu na całym świecie drogą rewolucji.

W latach 50-tych poślubił Marcie i oboje adoptowali 7 dzieci. Doczekali się również swego potomka syna Stephan’a.. W 1961 roku Jim Jones miał rzekomo widzenie, podczas którego zobaczył zniszczone miasto Indianapolis. Opierając się na swojej wizji, doszedł do wniosku, iż niebawem nastąpi rychły koniec świata. Wszystkie następne decyzje i posunięcia Jonesa były konsekwencją jego apokaliptycznej wizji. Dowiedziawszy się, że najbardziej niebezpiecznym miejscem na ziemi zagrożonym trzęsieniami ziemi jest rejon Redvood Valey w Kalifornii, postanowił się tam przenieść z całym swoim kościołem liczącym wówczas około 100 osób. Osiedliwszy się, wybudował świątynię i rezydencję z basenem. Jego nauczanie pochodziło z marksizmu, gdyż to właśnie marksizm uznawał za najbardziej chrześcijańską teorię społeczną. Szczególnie odpowiadał mu – do czego się ciągle odwoływał – dogmat o równości wszystkich wobec Boga. Głoszenie takiej nauki, jak się wkrótce okazało, przyniosło mu wielu zwolenników, rozgłos i niezłą fortunę. W takiej sytuacji Jones wiedziony przekonaniem o wyjątkowości swojej misji zapragnął wypróbować swoich “duszpasterskich” umiejętności w San Francisco. Toteż niebawem przeniósł swój kościół do tego miasta, zakupując w jednej z biedniejszych dzielnic San Francisco stary kościółek. Tam nauczał marksistowskiej teorii walki klas jako sposobu na życie. Wypracował swój (własny) styl nauczania, a także sposób bycia, dziś powiedzielibyśmy: własny image. Nosił ciemne okulary, garnitury i okrywał się białą szatą.

W 1971 roku dokupił jeszcze dwie dodatkowe świątynie w San Francisco. Równolegle do nauczania w swoim kościele rozpoczął karierę polityczną. Ta jednak niebawem stałą się przyczyną jego upadku, a nawet życiowej klęski. Głosząc na forum swoje polityczne poglądy, stał się tak znienawidzonym człowiekiem w swojej okolicy, że nie mógł się nigdzie ruszyć bez armii ochroniarzy. Sekta liczyła wówczas około 1200 wyznawców. Widząc, że w swoim kraju niczego już nie dokona, postanowił wraz ze swoimi wiernymi przenieść się do Gujany.

Tu w gąszczach dżungli założył coś na kształt komuny – czyli wspólnoty. Nazwał ja od swego nazwiska Jamestown, co w dosłownym tłumaczeniu znaczy “miasto Jamesa”. Wprowadził niemalże wojskową dyscyplinę, wymagając od swoich wyznawców bezwzględnego posłuszeństwa. Wtedy – jak twierdzą naoczni świadkowie – zaczęły ujawniać się u Jamesa początki paranoi. Był ciągle wystraszony, przerażony i histerycznie bał się nuklearnej zagłady świata. Sam siebie uważał za Władymira Illicza Lenina. Upodabniał się do Lenina do tego stopnia, że naśladował nawet jego ruchy. Chodził z pochyloną głową, zaciśniętymi pięściami i mówił z rosyjskim akcentem. W roku 1978 Kongres Amerykański wyraził zaniepokojenie losem swoich obywateli przebywających w dżunglach Gujany. Wysłał więc do Jamestown kongresmana Leo Rayana. Przybyły na miejsce wraz ze swoją świtą kongresmen został pojmany i zastrzelony. Niejasne są okoliczności tej śmierci, gdyż uważa się, że stało się to bez wiedzy guru. Najgorsze jednak miało wydarzyć się później. Oto przeszło 900 członków Świątyni Ludu w dwa dni później, na rozkaz Jamesa popełniło zbiorowe samobójstwo. Była to jak dotąd największa tragedia, do jakiej doszło w łonie samej sekty. Do dziś nie wiadomo, co powodowało tymi ludźmi, którzy zasłuchani w głos swojego nauczyciela targnęli się na własne życie. Przypuszczalnie James, przekonując swoich wiernych do tak drastycznego kroku, obiecywał im, że jeżeli wspólnie umrą, pójdą do nieba.

Zobacz również: Prorok mormonów łamie zasady własnej wiary – zobacz jak. Mormoni sekta domaga się domeny mormon.pl – hipokryzja władz kościoła

Tak naprawdę James nigdy nie wierzył w Boga, a religię traktował jako złoty środek, może opium, a może wabik, za którym pójdą ludzie. Po części mu się to udało.

Pomiędzy ciałami członków sekty znaleziono także zwłoki 47-letniego wówczas Jima. W chwili śmierci jego majątek szacowano na około 6 mln dolarów zgromadzonych na wielu kontach w różnych bankach świata.

Nikt zapewne nie przypuszczał, że tak makabryczny może być finał jednej z wielu sekt działających w świecie. Jest to jeden z wielu tragicznych przykładów na to, do czego zdolni są charyzmatyczni przywódcy sekt i jak bardzo mogą być oni niebezpieczni. Tego typu przykłady powinny być ostrzeżeniem nie tylko dla wielu młodych czy starszych osób angażujących się w dziwne, nowopowstałe stowarzyszenia, ale także wpływać na władze państwowe i ustawodawcze, które winny bliżej przyglądnąć się rozmaitym ruchom i grupom działającym na terenie naszego kraju.

Oprac. Krystyna Potyrała
Źródło zdjęcia: pixabay 

0 komentarzy… add one

Napisz komentarz

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij